| |
|
|
Tylko dlatego wierny Bóg pozwala swym przyjaciołom często popadać w słabość, żeby stracili wszelką podporę, do której mogliby się skłaniać czy na której mogliby się oprzeć. Albowiem miłujący człowiek cieszyłby się wielce, gdyby potrafił (dokonać) zarówno wielu i wielkich rzeczy, już to czuwając, już to ćwicząc się w czym innym, jak również w szczególnych, wielkich i trudnych sprawach; (dla takich ludzi) jest to tak wielką radością, podporą i nadzieją, że ich dzielą są dla nich podporą i oparciem.(ale właśnie) to nasz Pan chce im zabrać i sam chce być ich podporą i oparciem. A nie czyni tego z innej racji, jak tylko dlatego, że kieruje się swą dobrocią i miłosierdziem. Albowiem Boga nic (innego) nie pobudza do jakiegokolwiek dzieła, jak Jego własna dobroć; na nic nie przydają się nam nasze dzieła, żeby Bóg coś nam dał lub dla nas uczynił. Pan chce, by Jego przyjaciele uwolnili się od tego, i dlatego odbiera im taką podporę, aby jedynie On sam był ich podporą. Albowiem chce On dać im rzeczy wielkie i chce tego tylko z własnej niczym nieskrępowanej dobroci; On sam ma być ich podporą i pociechą, oni natomiast mają uznać się i uważać siebie za czyste nic we wszystkich wielkich dobrach Boga. Albowiem im bardziej ogołocony i nie zajęty umysł zastaje Bóg i staje się Jego własnością, tym głębiej człowiek zostaje zakorzeniony w Boga i tym bardziej skłaniać się będzie ku Bogu we wszystkich Jego najcenniejszych darach, albowiem tylko na Bogu człowiek powinien budować.
|